Po kilku miesiącach niebytu, postanowiłem przywrócić swój blog poświęcony muzyce. Poprzedni usunąłem z powodu pewnych przykrych wydarzeń, nie chcę do nich wracać. Ten postanowiłem prowadzić już w innym, bardziej spokojnym miejscu, zapewniającym więcej swobody.
Pamiętam, że kiedy usuwałem poprzednią odsłonę, wiele osób miało do mnie żal. Niektórzy wyrażali go wprost, inni skrywali. To właśnie dla Was, dla Czytelników poprzedniej edycji postanowiłem przywrócić blog. Gdyby nie Wy, gdyby nie ciepłe komentarze i zachęty, nie widziałbym sensu. Żaden wpis nie zginął – wszystkie możecie czytać w zakładce “Archiwum”, pominąłem tylko te z propozycjami radiowymi jako zupełnie już nieaktualne.
Pewnie spytacie – skąd nazwa? Co to ów Keikobad? Sięgnąć trzeba do jednej z mniej znanych oper Ryszarda Straussa, do “Kobiety bez cienia”. Keikobad to baśniowa kraina z tej szczególnej opery, w której obok samej warstwy muzycznej, bardziej istotne wydaje się przesłanie – pochwała rodziny, macierzyństwa, poświęcenia. Dzieło kończy chór nienarodzonych dzieci. Są to piękne treści, jak rzadko połączone z piękną muzyką…
Zachęcam wszystkich do czytania i do komentowania. Zachęcam też - tak jak poprzednio – do pytań i sugestii, na które w ramach możliwości postaram się odpowiedzieć.